Majowy weekend z tatą , mamą i siostrą – Alan Dyla

Naszą rodzinną majówkę i jednocześnie wyprawę na karpie zaplanowaliśmy od 30 kwietnia do 5 maja. We wtorek po południu spakowaliśmy się do auta i przyczepki. Podróż trwała godzinę. Pogoda miała być słoneczna, jednak na miejscu przywitał nas deszcz. Mimo to od razu zaczeliśmy przygotowywać swoje stanowisko. Po rozłożeniu namiotów wywieźliśmy zestawy. Pierwsze branie nastąpiło już po godzinie, jednak ryba się spięła. Nie zmartwiliśmy się tym mocno, bo był to dopiero początek zasiadki. Naszą rodzinną majówkę i jednocześnie wyprawę na karpie zaplanowaliśmy od 30 kwietnia do 5 maja. We wtorek po południu spakowaliśmy się do auta i przyczepki. Podróż trwała godzinę. Pogoda miała być słoneczna, jednak na miejscu przywitał nas deszcz. Mimo to od razu zaczeliśmy przygotowywać swoje stanowisko. Po rozłożeniu namiotów wywieźliśmy zestawy. Pierwsze branie nastąpiło już po godzinie, jednak ryba się spięła. Nie zmartwiliśmy się tym mocno, bo był to dopiero początek zasiadki. Przy naszym brzegu pływała ciekawska łyska, która wyjadała kulki, nadaliśmy jej imię Gonzo. Swoje zestawy wywoziliśmy łódką CarpScout Mivardi, a łowiliśmy i nęciliśmy kulkami oraz pelletem Fish Food. Łódka zdalniesterowana do wywózki to nasz najnowszy zakup. Jesteśmy z niej bardzo zadowoleni.

Pływa bardzo cicho, posiada funkcje automatycznego pływania, przydatny GPS oraz dokładną Echosondę. Na pilocie są również inne dodatki takie jak np: kompas. Ogólnie jest to nasza trzecia łódka i jak do tej pory zdecydowanie najlepsza. Wracając jednak do zasiadki, to pierwszą rybę wyciągną tata o godz. 3:00 w nocy. Był to karp 15kg, wziął na kulkę Fish Food Żurawina. Tata wyholował również drugiego karpia 13kg o godz. 7:00 rano, tym razem na kulkę Fish Food Banan/Ananas. Rano wstałem i przewiozłem swoje zestawy donęcając pelletem Fish Food Truskawka 10mm. Cały dzień padał przelotny deszczyk, więc siedzieliśmy w namiotach i czekaliśmy na branie karmiąc Gonza kulkami. Noc przespaliśmy bez pobudki. Gonzo następnego dnia przyprowadził swoją dziewczynę Gonzoline na degustację kulek, które jak się okazało jej również bardzo smakowały. Kolejnej nocy tata wyciągnął dwa karpie 5 i 7kg ponownie na kulkę Żurawina, ale nie zrobiliśmy zdjęć tym mniejszym rybom.

Następny poranek nie był już deszczowy i tego dnia w południe miałem branie, jednak pechowo ryba znowu się spięła. Po tej przegranej szczęście się do mnie uśmiechnęło i w deszczową noc na kulkę banan-ananas miałem wielkiego amura, który podczas holu wpłynął w krzaki. Na szczęście tata wszedł do wody i udało nam się wyciagnąć go na brzeg. Amur był bardzo wycięńczony, dla jego bezpieczeństwa tylko szybko odkaziliśmy ranę po haku płynem Klin-ik i bez sesji zdjęciowej, która mogła być dla niego zabójcza zwróciliśmy mu wolność.

Przez kolejny dzień padał deszcz, który zmoczył mi większość ciuchów. Pod wieczór około 20:30 miałem piękny odjazd i po długim, męczącym holu wyciągłem pięknego pełnołuskiego karpia o wadze 18kg na bałwanka z kulek FF Pop-up Fluo Mojito + Hook Śliwka. Ten karp był niestety dla mnie za ciężki i nie mogłem unieść go sam do zdjęcia. Cały następny dzień spędziłem na karmieniu Gonza i przygotowywaniu pelletu oraz kulek do zanęcenia. Ostatnia noc była już bez brań, tylko lało i lało. Na szczęście w ostatni dzień zaświeciło słońce i tym razem zamiast deszczu zaczął doskwierać nam upał. Około 15 po zjedzeniu obiadu z grilla spakowaliśmy się i zakończyliśmy naszą rodzinną majówkę. Podróż do domu wydawała się dużo krótsza. Już nie mogę doczekać się następnej zasiadki !

Z karpiowymi pozdrowieniami

Alan Dyla – Fish Food Team

Karp Klub Bytom

Karp Klub Bytom

Administrator

Dodaj komentarz